Giro d’Italia 2012
Już dawno nie było tak emocjonującego Wielkiego Touru. Szczególnie z powodu akcentów polskich. Tomek Marczyński pięknie wozi koszulkę mistrza Polski, a oprócz niego walczą inni. Michał Gołaś był vice-liderem, Sylwek Szmyd pomaga jak może Ivan’owi Basso, a Przemek Niemiec odgrywa podobną rolę w drużynie Lampre, która jedzie na dwóch zawodników, mających walczyć w generalce, czyli Damiano Cunego i Michele Scarponi. Michał Kwiatkowski i Łukasz Bodnar mają nakręcać tempo na płaskich etapach. No i jest jeszcze Bartek Huzarski, który ma ochotę powalczyć na pagórkowatych etapach. A przecież ten rok mógłby być jeszcze lepszy, gdyby nie kontuzja Rafała Majki na jednym z etapów wyścigu dwóch mórz. Nasz młody kolarz miał być liderem Saxo Banku. Mógłby sprawić niespodziankę, walcząc nawet o zwycięstwo (myślę, że zostałby, co najmniej najlepszym młodzieżowcem).
- Co tam, panie, w polityce? Włosi trzymają się mocno?! – zapytał, czerpiąc z dramatu Stanisława Wyspiańskiego.
- We Włoszech bez zmian. – odpowiedział, parafrazując tytuł powieści Ericha Marii Remarque’a.
Tak się właśnie, pokrótce przedstawia sytuacja w tegorocznym Giro, jeśli chodzi o walkę faworytów. Ivan Groźny i Michele Uśmiechnięty się szachują. Muszą jednak uważać na rosyjskiego Purito i mieć na uwagę niepozornego Kanadyjczyka Hesjedala, który obecnie dzierży różowy trykot. A przecież są jeszcze nieobliczalni Jose Rujano i Domenico Pozzovivo. Na dokładkę Roman Kreuziger, który ciągle czeka na swój pierwszy skalp w Wielkich Tourach i Frank Schleck, który ostatnio mocno skupił się na pomocy swojemu bratu, Andy’emu, a do Giro przystąpił „z biegu”. W takiej sytuacji może zdarzyć się wszystko i nic. Liderzy mogą czekać na ostatni tydzień, gdy emocje sięgną szczytów Alpe di Pampeago (1740 m.n.p.m.) i Passo dello Stelvio (2757 m.n.p.m.). Ale zanim najwyższe góry Europy, czeka nas już na 14. etapie, podjazd do Cervini (2001 m.n.p.m.), na którym również mogą się rozstrzygnąć losy wyścigu. Równie dobrze tak ulokowane etapy mogą sprawić, że ucieczki z wielominutowymi przewagami będą dojeżdżać do mety, a ekipy liderów nie będą się żyłować, oszczędzając siły na najtrudniejsze dni wyścigu (taką strategię obserwujemy u zawodników grupy Garmin).
Miejmy jednak nadzieję, że Giro będzie interesujące. A może Polacy również zwyciężą na jakimś etapie?
- 13 maj 2012
- Kategoria: Sport
- Autor: Deszcz
- { Komentarze } 0

